sobota, 11 kwietnia 2015

Nowa!


 Imię: Hime Azumi (mówią do niej TYLKO Azumi default smiley :)
Przezwisko: Azumiś, Azumi-chan
Wiek: 1,5 roku
Towarzysz: http://blue-s.pl/img/products/waldemar_wronski-kruk.jpg Kuro
Partner: Może kiedyś...
Potomstwo: Może..
Właściciel: Lilijen

Od Natashy

Powoli nastawał wieczór, a ja nadal siedziałam z nosem wksiążkach. Wiadomość była naprawde tródna do rozszyfrowania, ale w końcu misię udało. Podniosłam notatki na których napisałam przetłumaczony tekst.
- "W strone najjaśniejszej gwiazdy idz, gdzie czarny las mieni się mrokiem a dziewięc kamieni w jego otchłani się chowa".
Wjęcej nic już nie powiedziałam tylko spojrzałam na wschodzący księżyc.
- Co robimy - spytała Ani.
- Musimy iść za gwiazdą - powiedzialam patrząc nadal na księżyc.
- A co to znaczy "dziewięć kamieni" ?
Spojrzałam na notatki było tam jedno slowo nawiązujące do kamieni - Stonchencz.
- Myśle że Stonchencz, ale to tylko przypuszczenia.
Wlorzyłam list do notatnika i schowalam go do torby.
- Wszystko mamy Ani?
- Tak, sprawdzalam pięć razy - odrzekła i wskoczyła mi na nos - Ale jesteś pewna że neprzytrafi się nam coś złego?
- Bądz, spokojna.
I wyszłyśmy z jaskini.

poniedziałek, 30 marca 2015

Od Natashy

Z koperty wyciągnęłam kartkę. Kartka była z bambusa a na jej końcówkach były złote, narysowane kwiaty wiśni. Spojrzałam na złotą kopertę.
- Nie możliwe - powiedziałam bo nagle koperta zaczęła się topić jak by była z czekolady. A po chwili nic z niej nie zostało. Weszłam do jaskini i usiadłam przy moim biurku. Położyłam kartkę i zaczęłam szukać w szufladach mojej lupy. Z mojej głowy zeszła Ani. Nagle usłyszałam piśnięcie i się odwróciłam. Na biurku zobaczyłam moją myszkę trzymającą lupę.
- Dziękuje - powiedziałam a ona kiwnęła główką.
Wzięłam do łapy lupę i zaczęłam oglądać nim kartkę z wiadomością. Po chwili powiedziałam.
- Kartka z VI w. ,napisano ją pawim piórem a kartka jest zrobiona z bambusa i na końcu napisano treść w starszej mowie i po za tym są złote kwiaty wiśni. - powiedziałam (zawsze uwielbiałam mówić o starszych przedmiotach, bo gdybym nie znała tego wszystkiego to bym nie była poszukiwaczką skarbów XD)
Ani pokręciła głową na mój wykład.
- Ani chyba mamy nową zagadkę - ucieszyłam się.
Gdy Ani to usłyszała wyrwała mi z łap list i pobiegła do wyjścia.
- Ani nie!! - krzyknęłam i pobiegłam za nią.
Wiedziałam czemu tak zareagował Ani, bo zawsze natrafiałyśmy na różne tajemnice wychodziłyśmy bez szwanku ale gdy ostatnie dwie przygody wpakowałyśmy się w taką klęskę że poniosłyśmy poważne obrażenia ale najbardziej ja ( no co mam powiedzieć kocham przygody XD)
- Ani oddaj nie będzie jak ostatnio ,obiecuje - powiedziałam gdy ją złapałam i wzięłam list.
- Nie, już to mówiłaś ostatnim razem!! - krzyknęła do mnie Ani.
- O to już się nie nie warz ze do mnie mówisz - powiedziałam do niej.
Gdy ostatnim razem byłyśmy na poszukiwaniu i nam nie wyszło to Ani się obraziła i do mnie nie mówiła przez pół roku.
- Dalej jestem obrażona - powiedziała myszka i odwróciła się do mnie plecami.
- Ani, no choć będzie fajnie, a po pierwsze sprawdzałam te orchidee i tam nic nie leżało więc ktoś celowo nam to dał. Czy to nie brzmi tajemniczo?
- Ciekawe kto! - krzyknęła i wdrapała mi się na nos. - Słuchaj Nata (tak do mnie mówiła XD). To jest zwykły przypadek. To nawet niema sensu, ty nawet nie znasz nikogo z tej watahy no oprócz Leny a tylko chwilowo.
- Przecież wiesz jaka jestem - i zrobiłam posępną minę.
Ani miała racje, nie lubiłam się z nikim zaprzyjaźnić dlatego że za dużo osób których znałam mnie opuściło tylko Ani została. Zawsze musiałam o każdym wilku wiedzieć więcej niż on o mnie. Nie miała zaufania do nikogo co przeżyłam w dzieciństwie...
- Nata posłuchaj ty nawet nie zwracasz uwagi na wadery które chcą ci tylko powiedzieć "cześć", na basiorów którzy się w tobie zakochują i chcą do ciebie podejść a ty stamtąd uciekasz.
- Wiem - i spuściłam głowę na tyle by Ani nie spadła.
- Zrozum nie chce dla ciebie złego ale musisz mieć więcej przyjaciół. - powiedziała gładząc mnie po nosie.
- Ja nie umiem Ani cale życie chodziłam wszędzie sama, przecież wiesz .
- Wiem i dlatego muszę cię ucieszyć chorymi przygodami!
-Czyli się zgadzasz - powiedziałam ucieszona
- Nie mam innego wyboru - i rozłożyła swoje łapki
- To świetnie! - wykrzyknęłam i zrobiłam wymach głową tak by Ani spadła mi na głowę i pobiegłam do jaskini by zapakować do torby potrzebne rzeczy i jeszcze by przetłumaczyć list.

piątek, 20 marca 2015

Urodziły się!

UWAGA TOTALNY ZWROT AKCJI! BLIŹNIĘTA JEDNOJAJOWE!


Imię: Freedom (Z ang. ,,Wolność'')
Wiek: Kilka godzin
Rodzice: Leslie i River
Rodzeństwo: War-Brat bliźniak jednojajowy
Właściciel: RanczoLeny123


Imię: War (Z ang. ,,Wojna'')
Wiek: Kilka godzin
Rodzice: Leslie i River
Rodzeństwo: Freedom-Brat bliźniak jednojajowy
Właściciel: KochamKonie63

Od Leslie

Nie zamierzałam tu zostać. Dobrze wiedziałam , co mi dolega i postanowiłam szukać Rivera. Uciekłam. Alix nawet tego nie zauważyła. Wiedziałam , gdzie River najbardziej lubił polować. W połowie drogi zatrzymałam się. Miałam łzy w oczach , ale nie mazgaiłam się w takiej sytuacji. Ukryłam się za drzewem. Załkałam. Nie było przy mnie Rivera , który  z pewnością by się zamartwiał. Wszędzie była krew. Wszędzie. A ja zwijałam się z bólu. Poczułam kojący głos..Rivera.
-Leslie? O my gat! -Zemdlałam z bólu. Ale River wsadził mnie na grzbiet i zaniósł do watahy.

Od Alix

Siedziałam w jaskini z Leslie i Loranem, kiedy Leslie nagle wybiegła z jaskini. Popatrzyliśmy po sobie z Loranem.
-Co jest?-Krzyknęłam do Leslie.
-Źle się czuję. Zwymiotowałam.-Mruknęła.
-Biegnij po Jacka Alix , ja zostanę z Leslie.-Warknął do mnie Loran.
-Nie znam go.-Mruknęłam.
-A znasz kogoś oprócz rodziny?!-Krzyknął.
-TAK!-Krzyknęłam. Teraz w ogóle nie myślałam.
-Ciekawe kogo.
-Clevera!!!-Krzyknęłam. Wygadałam się. Oczy Lorana zrobiły się czerwone.
-Ja idę po Jacka , ty tu zostań. -Warknął.
-Foch forever.-Mruknęłam sama do siebie. 

Od Natashy

Podbiegłam do nierozpakowanych pudeł od przeprowadzki. Szukałam tylko jednej rzeczy, starych obcęgów. Wreszcie znalazłam. Ani nadal trzymała się mego ucha czasami klepiąc mi swoim ogonkiem w ucho. Podeszłam do leżącej koperty.
Otworzyłam ją....