Z koperty wyciągnęłam kartkę. Kartka była z bambusa a na jej końcówkach
były złote, narysowane kwiaty wiśni. Spojrzałam na złotą kopertę.
- Nie możliwe - powiedziałam bo nagle koperta zaczęła się topić jak by
była z czekolady. A po chwili nic z niej nie zostało. Weszłam do jaskini
i usiadłam przy moim biurku. Położyłam kartkę i zaczęłam szukać w
szufladach mojej lupy. Z mojej głowy zeszła Ani. Nagle usłyszałam
piśnięcie i się odwróciłam. Na biurku zobaczyłam moją myszkę trzymającą
lupę.
- Dziękuje - powiedziałam a ona kiwnęła główką.
Wzięłam do łapy lupę i zaczęłam oglądać nim kartkę z wiadomością. Po chwili powiedziałam.
- Kartka z VI w. ,napisano ją pawim piórem a kartka jest zrobiona z
bambusa i na końcu napisano treść w starszej mowie i po za tym są złote
kwiaty wiśni. - powiedziałam (zawsze uwielbiałam mówić o starszych
przedmiotach, bo gdybym nie znała tego wszystkiego to bym nie była
poszukiwaczką skarbów XD)
Ani pokręciła głową na mój wykład.
- Ani chyba mamy nową zagadkę - ucieszyłam się.
Gdy Ani to usłyszała wyrwała mi z łap list i pobiegła do wyjścia.
- Ani nie!! - krzyknęłam i pobiegłam za nią.
Wiedziałam czemu tak zareagował Ani, bo zawsze natrafiałyśmy na różne
tajemnice wychodziłyśmy bez szwanku ale gdy ostatnie dwie przygody
wpakowałyśmy się w taką klęskę że poniosłyśmy poważne obrażenia ale
najbardziej ja ( no co mam powiedzieć kocham przygody XD)
- Ani oddaj nie będzie jak ostatnio ,obiecuje - powiedziałam gdy ją złapałam i wzięłam list.
- Nie, już to mówiłaś ostatnim razem!! - krzyknęła do mnie Ani.
- O to już się nie nie warz ze do mnie mówisz - powiedziałam do niej.
Gdy ostatnim razem byłyśmy na poszukiwaniu i nam nie wyszło to Ani się obraziła i do mnie nie mówiła przez pół roku.
- Dalej jestem obrażona - powiedziała myszka i odwróciła się do mnie plecami.
- Ani, no choć będzie fajnie, a po pierwsze sprawdzałam te orchidee i
tam nic nie leżało więc ktoś celowo nam to dał. Czy to nie brzmi
tajemniczo?
- Ciekawe kto! - krzyknęła i wdrapała mi się na nos. - Słuchaj Nata (tak
do mnie mówiła XD). To jest zwykły przypadek. To nawet niema sensu, ty
nawet nie znasz nikogo z tej watahy no oprócz Leny a tylko chwilowo.
- Przecież wiesz jaka jestem - i zrobiłam posępną minę.
Ani miała racje, nie lubiłam się z nikim zaprzyjaźnić dlatego że za dużo
osób których znałam mnie opuściło tylko Ani została. Zawsze musiałam o
każdym wilku wiedzieć więcej niż on o mnie. Nie miała zaufania do nikogo
co przeżyłam w dzieciństwie...
- Nata posłuchaj ty nawet nie zwracasz uwagi na wadery które chcą ci
tylko powiedzieć "cześć", na basiorów którzy się w tobie zakochują i
chcą do ciebie podejść a ty stamtąd uciekasz.
- Wiem - i spuściłam głowę na tyle by Ani nie spadła.
- Zrozum nie chce dla ciebie złego ale musisz mieć więcej przyjaciół. - powiedziała gładząc mnie po nosie.
- Ja nie umiem Ani cale życie chodziłam wszędzie sama, przecież wiesz .
- Wiem i dlatego muszę cię ucieszyć chorymi przygodami!
-Czyli się zgadzasz - powiedziałam ucieszona
- Nie mam innego wyboru - i rozłożyła swoje łapki
- To świetnie! - wykrzyknęłam i zrobiłam wymach głową tak by Ani spadła
mi na głowę i pobiegłam do jaskini by zapakować do torby potrzebne
rzeczy i jeszcze by przetłumaczyć list.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz